Moje serce krwawiło gdy mnie przy nim nie było.Nie mogłam tego tak zostawić ale musiałam..nie co ja wygaduje nie nie mogę za bardzo go kocham.Weszłam do hotelu i pobiegłam do swojego pokoju.Boże co ja mam zrobić kocham go ale nie mogę z nim być.Położyłam się na łóżku i nagle usnęłam.Śniło mi się bardzo coś dziwnego widziałam bardzo jasne światło aż musiałam zmrużyć oczy po chwili ustąpiło.Zobaczyłam jakąś niewyraźną postać po chwili obraz się zaostrzył.Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam.
-M..m..a...mamo boże to ty-podbiegłam do niej i ją przytuliłam
-Tak kochanie to ja.Lecz nie jestem tutaj bez powodu.
-Nie wiem o czym mówisz-powiedziałam odwracając wzrok
-Wiem że go kochasz i wiem również że on ciebie też.
-Ale mamo..
-Posłuchaj mnie teraz uważnie.Harry to dobry chłopak nigdy mi nic nie obiecywał nie wierz w te bzdury.On ciebie kocha zrobi dla ciebie wszystko.On nie potrafi bez ciebie żyć i wiem że ty bez niego też
-Mamo ale to nie jest takie proste
-Ależ jest zaufaj mu pozwól mu być blisko ciebie on nigdy ciebie nie skrzywdzi na zawsze już będziecie razem.Pamiętaj miłość zawsze wszystko przezwycięży.Od razu po obudzeniu idź do niego jak najszybciej potrafisz tylko ty go będziesz mogła od tego powstrzymać...-nagle postać mamy zaczęła znikać
-Od czego mamo poczekaj..od czego powstrzymać
-Mój czas się kończy idź do niego szybko albo będzie za późno
-Mamooo..
Nagle obudziłam się cała spocona.Dzięki bogu to tylko sen i nic się Harremu nie stanie..a może to była przestroga.Mama nie przyszła by do mnie bez powodu.Nie zastanawiając się ani minuty wybiegłam z pokoju .Jezu ja nie wiem gdzie on ma pokój.Mamo pomóż proszę nagle zadzwonił mój telefon na wyświetlaczu widniało Niall dzwoni.
Dziękuje mamo powiedziałam w duchu i odebrałam Telefon.
-Hej i jak tam pogodzeni-zaśmiał się Niall
-Gdzie Harry ma pokój-krzyknęłam
-Uuuu komuś się śpieszy do ukochanego
-Nie żartuj teraz gdzie on ma pokój
-Już już 215 a co
Rozłączyłam się.No tak mogłam się domyśleć że ma pokój obok mnie.Nacisnęłam klamkę.Ufff..otwarte
-Harry-krzyknęłam gdy tylko weszłam do pokoju
Ani śladu po nim.Na środku pokoju leżała rozwalona kosmetyczka z której wysypywały się rzeczy.
Poleciłam szybko do salonu tam też go nie było została tylko łazienka.Wpadłam do niej jak poparzona.
-Boże Harry-zakryłam buzię ręką
Pod ścianą siedział Hazza i się ciął.Podbiegłam szybko do niego i wyrwałam mu żyletkę.
-Co ty wyprawiasz oddaj to-zaczął na mnie krzyczeć
-Harry co z tobą co ty robisz
-Nie widzisz uszczęśliwiam siebie to jedyna rzecz która daje mi szczęście-rozpłakał się
Zabolało mnie to co powiedział.Przytuliłam go.Poczułam jak coś spływa po mojej ręce to była jego krew.On nadal krwawił podniosłam się szybko i wyciągnęłam z szafki nad umywalką apteczkę.Zaczęłam opatrywać mu ręce na jednej miał wyryte moje imię.Gdy to zobaczyłam popłakałam się.On widząc to przytulił mnie.
Gdy już skończyłam.Wtuliłam się w niego i nadal płakałam.
-Harry..ja przepraszam
-Nie to ja przepraszam nie mogę ciebie zmuszać do bycia ze mną ty mnie nie kochasz a ja..
-Nie posłuchaj mnie uważnie.Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo ciebie kocham i jak bardzo mi na tobie zależy tylko ja boje się tego wszystkiego zrozum mnie
-Też ciebie kocham obronie ciebie przed tym wszystkim pamiętaj nigdy nie pozwolę aby ktoś ciebie skrzywdził za bardzo ciebie kocham-wtedy spojrzałam mu w oczy i znowu to się stało pocałowaliśmy się tylko tym razem ja również oddałam pocałunek.
-Chodź nie będziemy przecież siedzieć w łazience-wziął mnie na ręce i niósł w stronę sypialni
-Harry ale ja mam nogi i umiem chodzić
-Nie moja dziewczyna będzie traktowana jak królewna
-Twoja dziewczyna..a kto powiedział że ja chce być twoją dziewczyną hmmm..
-Co?-zapytał a w jego oczach pojawiły się łzy
-Żartuje głupolu
-O nie po tobie-powiedział i mnie postawił a ja zaczęłam uciekać
-Pamiętaj że cię kocham-krzyknęłam i zamknęłam się w łazience
-Ej to nie fair otwórz
-Hmm zastanowię się niee
-Nie to nie-powiedział i słyszałam jak odchodzi łał nie wiedziałam że tak szybko się podda.Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie w biodrach
-Mam ciebie co za to dostane-szybko się odwróciłam
-Co ale jak to..ty.tutaj przecież byłeś tam-spojrzałam w stronę okna to tak balkon był połączony z sypialnią i łazienką-Ej to nie jest fair ja zapomniałam zamknąć okna
-Nie fair jest to że się tutaj zamknęłaś i mnie zostawiłaś-to co dostane hmm?
-Kopa w dupe-wystawiłam mu język
-O nie może sam sobie wybiorę nagrodę-pocałował mnie
-Ejejej nie za dużo jak na dzisiaj
-Nie właśnie za mało
Całowaliśmy się tak jeszcze długo a potem razem poszliśmy spać.Tylko bez skojarzeń heh niczego nie było jak na razie heheh
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz