piątek, 17 maja 2013

Rozdział 4

***Perspektywa Vici***
Wstałam około 10.00.Poszłam do łazienki umyłam się ubrałam w jakieś dresy i luźną bluzkę.
Gdy byłam już gotowa weszłam do pokoju usiadłam na łóżku i z pod poduszki wyciągnęłam telefon.
Był cały czas wyłączony.Uruchomiłam go.Miałam z 50 nieodebranych wiadomości wszystkie od Harry'ego.
Nie wiedziałam czy do niego zadzwonić czy nie mój rozum kłócił się z sercem.Postanowiłam że na razie nie będę dzwoniła a jak on zadzwoni to odbiorę.Podłączyłam telefon do ładowarki bo padała mi bateria i zeszłam na dół.Em jeszcze spała zawsze była wielkim śpiochem mogła przespać nawet cały dzień.Weszłam do kuchni.Jak zwykle Em zostawiła laptopa włączonego kiedy ona nauczy się go wyłączać.Zrobiłam sobie kanapki z ogórkiem i pomidorem.Wstawiłam sobie wodę na herbatę i usiadłam przy laptopie ciekawe co ona tak do późna na nim robiła skoro go nie wyłączyła.Byłam w szoku Em rozmawiała wczoraj z Harrym.Mam nadzieję że nie powiedziała mu że jestem u niej.Zamknęłam Skypa i weszłam w przeglądarkę Google.Sprawdziłam pocztę,facebooka a twittera nie miałam.Po prostu uważałam że jest mi nie potrzebny.
Gdy już zjadłam śniadanie umyłam po sobie talerze.Gdy skończyłam usłyszałam że ktoś schodzi po schodach
pewnie Emlilly już wstała postanowiłam ją wypytać o czym rozmawiała wczoraj z Harrym.
-Hej a co ty już nie śpisz?!-zapytała ziewając
-Taa..
-Ej coś się stało?
-Hmm..nie wiem może tak..może nie -powiedziałam obojętnie
-Mów o co chodzi albo sama z ciebie to wyduszę, a wiesz że potrafię
-Możesz mi powiedzieć o czym rozmawiałaś wczoraj z Harrym?-zapytałam i oparłam się plecami o blat
-C..co przecież ja z Harrym nie rozmawiałam-odwróciła wzrok-A co na śniadanie może zrobimy płatki czy może zapiekanki hmm..
-Nie zmieniaj tematu gadaj o wszystkim albo zaraz pakuję się i wyjeżdżam
-Okej już-odpowiedziała i w geście poddania opadła na krzesło-Wczoraj rozmawiałam z Harrym o tym wszystkim co się pomiędzy nami zdarzyło.Okazało się że wszystko uknuła Taylor i że te nagranie to przeróbka.
-Masz na to dowody?
-Nie ale Harry powiedział że..
-Harry może mówić nie wierze mu rozumiesz i nic tego nie zmieni.Błagam powiedz chociaż że nie wygadałaś mu gdzie jestem.
-Nie nic nie wie gdzie ja bym mu wygadała..nie nigdy...nie musi..
-Powiedziałaś mu prawda?!!-bardziej stwierdziłam niż zapytałam
-Taak ale nie przejmuj się dzisiaj pojedziemy nad morze co ty na to zrelaksujemy się mamy już zamówiony Hotel
-Jestem na Ciebie zła że mu powiedziałaś ale dziękuję przyda mi się wyjazd nad morze
-Dobra to ja jem śniadanie a ty idź się pakować bo ja już spakowana
-Okej już lece
Pobiegłam na górę i spakowałam walizkę.Zajęło mi to z 15 minut ponieważ nie rozpakowywałam się jeszcze ale to dobrze.Gdy już była gotowa zeszłam na dół.Emilly ubierała już buty.
-Dawaj dawaj zaraz jedziemy nie możemy się spóźnić musimy być przed..yyy
-Przed kim?-zapytałam rozśmieszona jej zakłopotaniem
-Przed dużym ruchem bo wiesz te korki i tak dalej dorba dawaj dawaj
-Okej już idę
Wyszłyśmy z domu.Em zamknęła drzwi a ja włożyłam nasz walizki i wyruszyliśmy.
                                               ****Perspektywa Harry****
Wstałem o 6.00 ponieważ dzisiaj lecieliśmy do Polski.Wczoraj cały dzień obmyślałem plan jak mogę przeprosić za to wszystko Vici.Po koncercie zabiorę ją na kolacje a potem na spacer.Poszedłem do łazienki ubrałem się i zszedłem na dół coś zjeść.Po paru minutach wsiadałem już do auta w którym siedzieli już chłopcy.Pojechaliśmy na lotnisko.Lot mieliśmy mieć o 8.00 więc spokojnie zdążymy.Dużo pisałem wczoraj z Em z tego co wiem ma już dzisiaj koło 13.00 być z Vici w hotelu.Niestety spotkam się z nią dopiero wieczorem ponieważ gdy dolecimy od razu jedziemy na próby.Prawie cały lot przespałem.Miałem okropny koszmar śniło mi się że Vici mi nie wybaczyła i nagle jak by jakiś przeskok w przyszłość i co tam zobaczyłem Vici siedziała cała zapłakana z jakimś pierścionkiem i cięła się to było okropny widok.Dzięki Bogu że to tylko sen..a jeżeli to się stanie naprawdę.Nie Styles ogarnij się w sny wierzysz.Wyrzuciłem ten sen z głowy.Gdy byliśmy już w Polsce na lotnisku przywitało nas dużo fanek.Rozdaliśmy autografy i porobiliśmy sobie zdjęcia z fankami.Już po paru minutach może godzinie byliśmy na próbach.W czasie prób dostałem od Em sms :Harry jesteśmy już na miejscu nie będziemy dzisiaj na koncercie.Gdy powiedziałam Vici że występujecie chciała wyjechać ale zostajemy.Musisz po koncercie z nią porozmawiać pokój 216.Udanego występu :) Em xxx.
Jeszcze tego brakowało.Czyli Vici już wie no tak przecież Emilly musiała jej powiedzieć nie porwie jej w worku i nie przywiezie na koncert.
                                                     pare godzin potem
Po koncercie nie czekając na chłopaków pojechałem do Hotelu.Po drodze dostałem sms że Vici jest w Hotelowym ogrodzie.Mieszkaliśmy w tym samym hotelu więc pierw poleciałem się szybko przebrać.I zjechałem windą na dół.Było koło 22.00 wiec było ciemno.Wszedłem do ogrodu.Nikogo tam nie widziałem..nie..zaraz chyba ją widzę.Tak stoi na mostku zaraz ona pali nie to nie moja Vici podszedłem bliżej aby się upewnić.Tak to ona ale nigdy jej nie widziałem żeby paliła podszedłem do niej od tyłu.Przytuliłem ją
-Tęskniłem za tobą-wyszeptałem jej na ucho.
                                        *****Perspektywa Vici*****
Gdy dojechaliśmy do Hotelu byłam strasznie wykończona.Razem z Em poszłyśmy do recepcji okazało się że miałyśmy już wcześniej zarezerwowane pokoje.Em miała 220 a ja 216.Poszłam do siebie pokój był przepiękny ale Em nie było przecież stać na takie luksusy.Dziwne może zarobiła zresztą nie ważne.Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w to:http://stylistki.pl/la-vie-est-belle--301581/.Po paru minutach do pokoju wparowała Em.
-Zbieraj się zaraz jedziemy
-Gdzie jedziemy-zapytałam zaskoczona
-Jak to gdzie na koncert
-Zaraz zaraz jaki koncert?Kogo koncert przede wszystkim?
-Zobaczysz chodź mam dla ciebie niespodziankę
-Nie powiedz mi na jaki koncert
-Dobra ale się nie gniewaj..na koncert chłopaków
-Można jaśniej jakich chłopaków..co ty znowu...Nie nie nie nie tych chłopaków
-Tak One Direction prosze chodź
-Zaraz to Harry tak to on płaci za nasz pobyt tylko dla tego tu przyjechałyśmy bo oni tu będą
-Nie..znaczy trochę tak ale..
-Jakie ale Emilly jak mogłaś.Ja jadę do domu.
-Nie proszę zostań czym pojedziesz po nocy proszę porozmawiaj z nim
-Nie Em nie ma żadnych szans żebym z nim rozmawiała.Zostaje do jutra rana jutro wyjeżdżam
-Przepraszam ja nie chciałam..ja chciałam dobrze proszę nie gniewaj się proszę-widziałam jak w jej oczach zbierają się łzy
-Dobrze nie gniewam się.Ja też przepraszam nie powinnam była tak na Ciebie naskakiwać z byle powodu
-Nie gniewam się.To ja się idę przejść idziesz ze mną?
-Nie wiesz co wolę sama przemyśleć parę spraw jak coś to będę na dole w ogrodzie hotelowym
-Okej papa
Gdy Emilly wyszła nie wiedziałam co robić.Nie mogłam się tak spakować i wyjechać przecież jej obiecałam.
Poszłam na dół.W ogrodzie nie było z byt dużo ludzi może i dobrze.Usiadłam na ławce i rozmyślałam siedziałam tak z parę godzin..i wiecie co wymyśliłam..nic kompletnie nic zawsze mój rozum kłócił się z sercem.Dochodziła jakoś 22.00.Poszłam na mostek nagle zachciało mi się palić.Paliłam od czasu do czasu ale nikt o tym nie wiedział.Włożyłam rękę do kieszeni która po chwili zacisnęła się na paczce miętowych LM
wyciągnęłam jednego i odpaliłam.Poczułam ulgę.Nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie w pasie i szepcze na ucho:
-Tęskniłem za tobą-nie to nie możliwe dlaczego teraz dlaczego ja.Rozpoznałam ten głos od razu to Harry wiedziałam to na 100%.Zdrętwiałam nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić.Nie mogłam nawet uciec byłam jak by w niewidzialnej pułapce.
Powoli odwróciłam się do niego przodem.
-Co ty tu robisz?-ledwo co wypowiedziałam to zdanie gdy spojrzałam z jego oczy.Można było z nich wyczytać szczęście,miłość ale też przerażenie i niepewność
-Musimy porozmawiać-boże ten jego głos..nie przestań nie możesz nagle mu wybaczyć nie wierzysz mu i koniec
-Myślę że nie mamy o czym-chciałam odejść ale jego ręka zacisnęła się na moim nadgarstku-puść mnie-wyrwałam rękę i ruszyłam w stronę wejścia do hotelu.Po chwili Harry znowu zatarasował mi drogę
-Vici nie zachowuj się jak dziecko
-Co ja zachowuję się jak dziecko a kto mnie przez te wszystkie lata okłamywał.Jeżeli chcesz się ze mną nadal przyjaźnić bo nie wiem przegrasz zakład albo obiecałeś to mojej mamie-to ostatnie zdanie ledwo co wypowiedziałam-to daruj sobie okej
-To nie tak.To wszystko było przeróbką

 proszę uwierz mi
-Nie Harry nie wierze Ci rozumiesz w nic ci już nie wierze
-A w to że cię kocham to mi wierzysz
-Harry ja...-nie dokończyłam ponieważ przerwał mi wpijając się w moje usta.To była chyba moja najlepsza chwila z życiu ten pocałunek to było coś wspaniałego.Lecz nie ja nie mogę tak.Tu nie chodzi już o Taylor czy to nagranie.Tu chodzi o to kim ja jestem a kim Harry.Ja jestem nikim zwykła dziewczyna a on wielka gwiazda nie nie mogę.Nie chcąc oderwałam się od Hazzy.
-Harry my nie możemy-powiedziałam i parę łez spłynęło mi po policzku
-Vici ja ciebie kocham proszę uwierz mi zawsze tak było i będzie.Wiem że ty mnie też kochasz jeżeli tak nie jest to powiedz mi to prosto w oczy tu i teraz
Spojrzałam mu w oczy i już miałam to powiedzieć ale ja nie mogę kocham go ponad wszystko
-Harry..ja..ja nie mogę dobrze wiesz
-Bo mnie kochasz a ja ciebie
-Ale tak nie może być rozumiesz kim ja jestem a kim ty.Ja jestem nikim a ty wielka międzynarodowa gwiazda
-Vici nie mów tak jesteś kimś więcej jesteś wspaniała proszę cię nie rań mnie
-Harry ale ja się boję Kocham Cię ale ja nie mogę..pamiętasz jeszcze co było parę miesięcy temu mój ojciec mnie bił moja mama nie żyję nie chcę by o wszystko wyszło do mediów przepraszam-wyszeptałam pocałowałam go w polik i ruszyłam stronę hotelu.Przed wejściem obejrzałam się jeszcze na Harry'ego.Siedział na ławce i płakał.Nie chciałam go ranić ale ja nie dam rady z tym wszystkim on nie zasługuje na kogoś takiego jak ja...........

Ciąg dalszy nastąpi.....
                                                     

środa, 1 maja 2013

Rozdział 3

Uwaga przekleństwa!!               *Persektywa Victori*
Cały lot myślałam o tym co teraz będzie się działo.Nie mam nic nie mam pieniędzy...rodziny a co najgorsze straciłam najlepszego przyjaciela.Którego niestety kochałam..tak niestety to tak bardzo boli.Gdy wylądowaliśmy zamówiłam taksówkę i czekałam aż przyjedzie.W taksówce zadzwoniłam do Emilly.
Rozmowa:
E:Tak słucham?
V:Hej Emilly to ja 
E:O Victoria co tam słychać?Coś się stało że dzwonisz?!
V:Nie..to znaczy tak jesteś w domu?
E:Tak ale..coś się stało?Gdzie jesteś?!
V:Emilly ja jestem w Polsce i chodzi o to że nie mam gdzie się zatrzymać
E:Boże Vici co się stało..zresztą potem mi opowiesz masz przyjechać do mnie.Nie masz prawa gdzie indziej jechać rozumiesz
V:Emilly dziękuję naprawdę będę za jakieś 15 minut
E:Okej czekam
Koniec Rozmowy 
Po jakiś 10 minutach byłam już pod domem Emilly. Zapłaciłam taksówkarzowi,wzięłam swoje walizki i nagle z domu wybiegła Emilly tak bardzo się cieszyłam że ją widzę.Obie wpadłyśmy sobie w ramiona i się rozpłakałyśmy.Tak to była przyjaźń na wieki.Po paru minutach czułości weszłyśmy do środka.Jej rodziców nie było ponieważ z tego co się dowiedziałam to wyjechali na 2 tygodnie w sprawach służbowych.Tak więc miała wolną chatę z czego nawet się cieszyłam.Poszłyśmy obie do salonu.
-To opowiadaj co sprowadza cię do Polski?
-Harry..-powiedziałam a w oczach pojawiły mi się łzy
-Jak to Harry nie rozumiem?!
-Bo..on..on-już nie wytrzymałam i się rozpłakałam
-Boże Vici co się stało.Nie płacze proszę opowiedz mi wszystko po kolei
-Ja..ja nie potrafię t-t-o ....za bardzo b-b-oli -powiedziałam łkając
-Poczekaj chwile-powiedziała Emilly i poszła po coś do kuchni.Ja w tym czasie próbowałam sie jakoś uspokoić co nie za bardzo mi wychodziło.
-Prosze-Em dała mi jakieś tabletki na uspokojenie i szklankę wody-wypij uspokoisz się i normalnie porozmawiamy
Wzięłam pigułki i już po chwili opowiedziałam wszystko mojej przyjaciółce.Była w szoku jak ja gdy usłyszałam nagranie.
-Nie to nie możliwe.To musiała być jakaś przeróbka on nigdy by tego nie zrobił za dobrze go znam uwierz mi.
-Nie to nie była przeróbka wszystko było jak prawdziwe.Em ja go kocham zakochałam się w nim ja tak nie potrafię.Chciałam mu wszystko powiedzieć.Pewnie by mnie wyśmiał..
-Nie myśl tak on taki nie jest.Najważniejsze jest abyś teraz o nim zapomniała rozumiesz to było tylko zauroczenie to nie była miłość.
-Ale ja tak nie potrafię ja go Koch..
- Nie mów tak nie kochasz go..to tylko zauroczenie musisz sobie to wmówić bo będzie ci trudniej.A teraz szoruj na górę jesteś przemęczona widać to po tobie jutro cały dzień spędzimy razem.
-Dziękuję Ci za wszystko
-Nie masz za co jesteś moja siostrzyczką i możesz zostać tutaj ile chcesz najlepiej dopóki nie wyjedziemy do Londynu
-Naprawdę?!
-Tak a teraz leć spać
-Kocham Cię ty moja sis-przytuliłam ją i poszłam na górę.
Weszłam do pokoju który wcześniej wskazała mi Emilly.Wziełam swoje rzeczy i poszłam szybko pod prysznic już po 20 minutach leżałam w łóżku gdzie po paru minutach oddałam sie w ręce morfeusza. 
*Perspektywa Emilly*
Byłam w wielkim szoku gdy dowiedziałam się że Vici jest w Polsce.Gdy dowiedziałam się co było przyczyną bardzo się zdziwiłam.To nie możliwe żeby Harry tak postąpił byłam tego pewna że wszystko było zmyślone.Skąd moja pewność?Może dlatego że gdy ostatnio rozmawiałam z Harrym ten mi powiedział że zakochał się w Vici.A może mu przeszło? Nie to nie możliwe..a może jednak.Może poczuł coś do te całej Taylor..nie on taki nie jest.Nie mogłam żyć w domysłach.Była 21.00 więc w Londynie jest 20.00 pewnie jeszcze nie śpi.Wybrałam numer Harry'ego.Nie odbierał cały czas miał zajęty jak by do kogoś dzwonił.Napisałam mu sms żeby wszedł na Skypa że to bardzo ważne.Poszłam na górę po swojego laptopa.Po drodze zajrzałam do mojej przyjaciółki.Spała już widać było po niej że jest tym wszystkim zmęczona.Naprawdę jej współczułam.Dlatego nie mogłam jej zostawić musiałam jej jakoś pomóc z tym wszystkim miała tylko mnie.No i resztę.Ale to ja byłam jej siostrzyczka a ona moją od zawsze.Gdy schodziłam na dół z laptopem dostałam sms od Hazzy z potwierdzeniem że zaraz wejdzie.Szybko uruchomiłam laptopa.Po chwili na ekranie pojawił mi się napis Harry:) dzwoni.Szybko odebrałam.Po drugiej stornie zobaczyłam jakiegoś chłopaka..boże nie to Harry.W ogóle go nie poznałam miał włosy w nieładzie oczy czerwone i napuchniętą twarz od płaczu.
-Boże Harry mógł byś się ogarnąć
-Kazałaś mi wejść tylko po to by mnie ochrzaniać
-Tak bo jesteś dupkiem Styles co ty jej zrobiłeś?!
-Boże nie mów że Vici do Ciebie dzwoniła.Cały czas próbuję się z nią jakoś skontaktować nie mogę się z nią połączyć
-Harry ona jest u mnie
-Jak to u Ciebie?W Polsce?
-Tak w Polsce.Coś ty najlepszego narobił
-Em ja nie wiem co się stało napisała mi w liście że dowiedziała się że ja się tylko nią zajmowałem ponieważ obiecałem to jej mamie
-Harry to Taylor
-Co to nie możliwe.
-Jest teraz w domu?
-Tak poszła spać a czemu?
-Wiesz gdzie może jest jej komórka?
-Emilly nie mogę przeszukiwać jej telefonu 
-Harry jeżeli kochasz Vici idź po ten telefon
-Okej czekaj
Po 2 minutach wrócił Hazza z białym iPhonem
-No mam i co teraz
-Z tego co wiem to jest to prawdopodobnie w nagraniach
-Okej mam jest tylko jedno 
-Otwórz to..
-Em ale tak nie można to jej..
-Kurwa mówie Ci coś tak
-Dobra już.-powiedział i uruchomił 
Nagle z głośników usłyszeliśmy głos Taylor
-Harry powiedz prawdę podoba Ci się Vici nie?hah
-Tobie odbiło już całkiem
-To czemu nadal się z nią przyjaźnisz?
-Obiecałem to jej matce i nie mogę jej tego zrobić gdyby nie to już dawno powiedział bym jej prawdę 

Harry siedział jak wmurowany.Nie wiedział co zrobić ze sobą.
-Kurwa jebana mać-powiedział i uderzył pięścią w stół-to nie prawda Em wierzysz mi prawda
-Harry wierze Ci ale Vici nie myśli że to prawda musisz jej to wytłumaczyć
-Jezu to jest przeróbka.Pamiętam dokładnie tą rozmowę:
-Harry czemu nie powiesz Vici prawdy co do nie czujesz?
-Tobie odbiło już całkiem
-Czemu?
-Obiecałem to jej matce i nie mogę tego zrobić gdyby nie to już dawno powiedział bym jej prawdę co do niej czuję.Kocham ją i będę ją chronił dałem słowo
-I co teraz z tym zrobisz?
-Mam pomysł.Za 2 dni z chłopakami mamy koncert w Polsce w Sopocie musisz z nią tam jutro pojechać
-A co zrobisz z Taylor.
-Oj uwierz to ostatnia jej noc w tym domu.Od dzisiaj ona przestała dla mnie istnieć.Jutro będzie się działo
-Weź mi to nagraj haha
-Dobra ja kończę jutro jeszcze zadzwoni i powiem Ci szczegóły
-Okej pap
*Perspektywa Harry*
Nie mogłem w to uwierzyć co Taylor zrobiła a ja miałem ją za przyjaciółkę.Nigdy nie dorówna Vici kocham ją nad życie i muszę jej to udowodnić.A Taylor hah dzisiaj się zabawimy.Tak dzisiaj bo jest 6 rano a ja już nie śpię.Nie mogłem zasnąć spałem tylko 3 godziny cały czas obmyślałem niespodziankę dla miłości mojego życia.Usłyszałem że Taylor już wstała...tak wcześnie..a tak przecież na 7 ma do studia.Wyszedłem z pokoju i schodziłem po cichu na dół.Taylor z kimś rozmawiała przez telefon postanowiłem trochę podsłuchać
-Tak..wszystko załatwione pozbyłam się jej raz na zawsze teraz tylko trzeba by Harry się we mnie zakochał..hah naiwniak wiesz ile on ma na koncie będę miała takie ciuchy i to za darmo..a potem nagle bum i nasz związek pryśnie biedak będzie załamany i bez grosz haha...dobra ja kończe bo ktoś chyba idzie
Nadal nie mogłem w to uwierzyć Suka jebana postanowiłem pobawić się w małego aktora.Wszedłem do kuchni jak by niby nic.
-O Hazuś już wstałeś
-Taa..-powiedziałem obojętnie i podszedłem do niej-Taylor muszę Ci coś wyznać
-Tak słucham-powiedziała chichocząc jak idiotka i trzepiąc tymi swoimi sztucznymi rzęsami
-Bo ja ja...
-Tak wiem Harry nie musisz nic mówić zakochałeś się we mnie i nie wiesz co poradzić wiedziałam że tak będzie
-Tak zakochałem się ale w Victori..a ty jesteś dla mnie..
-Kimś więcej tak tak rozumiem-kurwa ona nic nie rozumie.Ona chyba zamiast mózgu ma cegłę.To teraz się zabawimy heh
-Nie jesteś dla mnie kurwą,dziwką,oszustką i mam tylko 4 słowa dla ciebie SPIERDALAJ Z MOJEGO DOMU przeliterować Ci to czy może wiesz o co chodzi
-Ale Harry..co się stało przecież się przyjaźnimy
-Nie udawaj głupszej niż jesteś a to nagranie w telefonie a ta rozmowa przed chwilą ja wszystko wiem
-Grzebałeś mi w telefonie..bo zakochałeś się w tej dziwce
-Jedyną dziwką jesteś ty masz 10 minut na spakowanie się 
Po około 15 minutach Taylor wychodziła już z mojego domu z walizkami.Teraz czas na operacje odzyskać Vici :) 

Ciąg Dalszy nastąpi.......